Giardini di Ninfa – spacer po tajemniczym ogrodzie

Dajcie się zaprosić na romantyczny i relaksujący spacer po tajemniczym ogrodzie! Ogrodzie, który przez wiele lat pozostawał miasteczkiem-widmem, ruinami średniowiecznej osady; dziś natomiast, dzięki trosce Fondazione Caetani i unikalnemu mikroklimatowi, który tam powstał, Giardini di Ninfa oczarowują każdego gościa żądnego kontaktu z pięknem i naturą.

DSC_0208

Giardini di Ninfa znajdują na terenie bagnistym, zwanym Błota Pontyjskie, w pobliżu miasteczek Sermoneta i Norma. Dzięki swemu położeniu, bliskości morza a jednocześnie osłonięciu przez góry, Ninfa posiada unikalny mikroklimat– podobno roślinność rośnie tam nawet 3 razy szybciej niż gdziekolwiek indziej! Nazwa Ninfa pochodzi od świątyni poświęconej nimfom zwanym Najady –wg. mitologii greckiej nimfom wód lądowych– która to świątynia znajdowała się pobliżu średniowiecznej osady.

DSC_0082

Poprzez wieki VIII-XIV gdy Ninfa przeżywała swoje lata świetności jako piękna osada, wśród jej władców możemy wyróżnić m.in. Hrabiów Tusculum, rodzinę Frangipani a ostatecznie rodzinę Caetani.  Po grabieży i zniszczeniu dokonanych przez Onorato Caetani w 1382 miasteczko nie zostało już zrekonstruowane, mieszkańcy którzy przeżyli wynieśli się również na wskutek malarii, Ninfa rozpoczęła swój smutny „żywot” jako miasteczko-widmo, coraz bardziej niszczejące i zaniedbane.

DSC_0104

W XVI wieku  Nicolò III Caetani, wielki miłośnik botaniki postanowił stworzyć w Ninfie piękny ogród, który w XVIII wieku nazywany był często „Pompejami Średniowiecza”.

Niestety podczas Drugiej Wojny Światowej rodzina Caetani opuściła ogród by ukryć się w Zamku w Sermonecie – Ninfa natomiast stała się bazą Niemców do składowania amunicji.

DSC_0100

Ostatnią przedstawicielką rodziny Caetani była Leila, która po zakończeniu Wojny zadbała o ogród z wielką pasją, a przed śmiercią założyła fundację Caetani, której celem jest promowanie i dbanie o Giardini di Ninfa oraz Zamek w Sermonecie.

DSC_0139

DSC_0201

Giardini di Ninfa to 8 hektarów prawdziwej przyjemności z obcowania z naturą. 🙂 Możecie tam podziwiać około 1300 różnych roślin, również tropikalnych przywiezionych z Ameryki Południowej czy Afryki. Pachnące róże, które romantycznie pną się po mostkach i murach, rozłożyste korony drzew, bambusy, oczka wodne, szum rzeczki, śpiew różnorodnych ptaków – gwarantuję Wam, że pobyt w Giardini di Ninfa wprowadzi Was w błogi stan!! Przejście po Ogrodzie z przewodnikiem trwa około godziny, przy wyjściu zakupić można przepiękne kwiaty! 🙂

DSC_0151

Jak kupić bilety?

Pamiętajcie, że ogrody są otwarte jedynie w wybrane przez Fundację dni. Konkretne daty otwarcia oraz możliwość zakupu biletu możecie znaleźć tu.  Cena to 12 euro za dorosłego, dzieci poniżej 11 lat wchodzą za darmo.

Jak dojechać ?

Giardini di Ninfa znajdują się około 1,5 h od Rzymu, 20 min od Latiny, 10 min od Sermonety. Na pewno najłatwiej dojechać samochodem.
Pociągiem z Rzymu dojechać można do Latiny i stamtąd wsiąść do kursującego, tylko w dni otwarcia Ogrodu, busika Coop Il Sentieroszczegółowe informacje na oficjalnej stronie Ninfy .

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy

Ponza- rajska wyspa w Lazio, cz. 1

Trafiłam ostatnio w przecudne miejsce: niewielka wyspa wulkaniczna opłukiwana przez turkusowe wody Morza Tyrreńskiego, pokryta bujną makią, gdzie pokonując urocze schodki i uliczki w okolicach portu można odnaleźć spokój i na dodatek zjeść świeżutkie owoce morza. To nie sen, to Ponza!

 

Ponza to największa z Wysp Poncjańskich. Wraz z Palmarolą, Gavi i Zannone tworzą północno-zachodni archipelag Wysp Poncjańskich; ich południowo-zachodnie „siostry” to Ventotene i Santo Stefano. Powierzchnia Ponzy to ok. 7,5 km².

DSC_0361

Jak dostać się na Ponzę? Przez cały rok dopływają tam promy z Formi i Terraciny, w okresie letnim również z Circeo i Anzio. Aktualne rozkłady i ceny możecie sprawdzić na stronach www.laziomar.com lub www.circeoponza.it .

DSC_0323
Port w Ponzy

Dopływając do portu zachwycicie się pastelowymi kolorami budynków! Port jest nie tylko miejscem przypływu i odpływu statków, ale też pełni funkcję centrum miasta i właściwie całej wyspy. Pełen barów, restauracji, sklepików zapewnia wiele atrakcji. Prawdziwą przyjemnością jest usiąść przy stoliku na jednym z licznych tarasów i podziwiać widok na morze!

DSC_0330
Ponza, port

Prowadzące w górę i w dół schodki zapewniają niezły trening! Drogi są zakręcone i przeważnie bardzo wąskie! Kolorowe budynki przystrojone kwiatkami, ozdobami, ceramicznymi płytkami zachwycają!

DSC_0326
Zaułki Ponzy
DSC_0353
Taras z widokiem na port Ponzy

Jednym z najbardziej znanych symboli Ponzy jest plaża Cala di Luna. Złocisto-białe urwisko o półksiężycowej formie (stąd też nazwa) i wysokości ok. 100 m, opłukiwane przez fale to widok, którego nie sposób zapomnieć!

DSC_0349
Cala di Luna, Ponza

Dotrzeć można tam drogą morską lub lądową- choć ta bezpośrednio nie była ostatnio osiągalna, ten cud natury zobaczyć można  było z tarasu widokowego, lecz nie można było dotrzeć na samą plażę antyczną ścieżką prowadzącą przez tunel.

DSC_0342
Roślinność Ponzy

 

Organizując swoją wycieczkę na Ponzę trzeba wziąć pod uwagę, że jest to wyspa pełna wzniesień, a więc nie wszystkie miejsca są łatwo dostępne, na niektóre plaże dotrzeć można tylko drogą morską, a także różne są godziny ich naświetlenia słonecznego. Co ważne – nie wszystkie plaże mają punkt gastronomiczny czy jakikolwiek serwis ( leżaki, parasole).  Niektóre plaże i informacja, co jest na nich dostępne, znajdują się tutaj. Wiedzcie jednak, że najlepiej pytać już na miejscu, czy plaża na którą się wybieracie jest aktualnie dostępna i bezpieczna– ryzyko osunięcia mas to jeden z częstych powodów tymczasowych lub permanentych zamknięć .

W tym poście opiszę Wam kilka plaż, na które dotrzecie drogą lądową, w następnym dowiecie się również o perełkach dostępnych poprzez drogę morską.

  • Frontone – najszersza, piaszczysta plaża Ponzy, po wschodniej stronie wyspy, wyposażona w pełen serwis. Słońce chowa się już około 16:00/17:00, ale w okresie letnim może nie ma co uciekać – już około 18:00 bar na plaży zamienia się w dyskotekę pod gołym niebem. Dojście do plaży do najprostszych nie należy, lecz kto dotarł, mówi że warto!

 

  • Piscine Naturali czyli naturalne baseny– skaliste lecz niezwykle urokliwe miejsce, dotrzeć tam można pokonując 300 schodków. W sezonie bardzo tłumnie odwiedzane. Znaleźć można tam całkiem dobrze utrzymane Case Tartufo czyli domki wyryte w skałach przez pierwszych osadników! Słońce zachodzi dopiero po godzinie 19:00, na miejscu znajdziecie bar i serwis leżakowy.

  • Cala Cecata– plaża niełatwo dostępna, o szczegóły najlepiej dopytać miejscowych w okolicach La Piana. Niewielka i skalista, niesamowicie sugestywna i piękna, nie oferuje żadnych serwisów, ale za to zapewnia więcej prywatności, spokój i relaks! Coś w sam raz dla szukających ciszy zamiast dzikich tłumów. Słońce zachodzi koło 19:00.

#ponza#island#calacecata#rope#wood#iron#protection#blue#sea#sky#horizon#boat#sun#summer#igerslatina

A post shared by giuseppe marino (@giuseppemarino_architect) on

Warto opłynąć Ponzę by poznać jej groty i plaże dostępne tylko drogą morską, a miłośnicy nurkowania- zaobserwować barwne życie podwodne! O tym już w następnym poście!

DSC_0341

Ciekawostka: w czasach starożytnych rzymska cesarzowa Agrypina Młodsza została wygnana na Ponzę za spisek przeciwko Kaliguli – czy ja wiem, czy wygnanie na Ponzę byłoby dla mnie jakąś karą…? 🙂

 

Montagna Spaccata i Grota Turka

Góra z trzema spektakularnymi, pionowymi pęknięciami, a w nich grota o turkusowej wodzie, ukryta kaplica, oszałamiający widok na morze i pobliskie wyspy – czy widzieliście kiedyś takie cuda? 🙂 

Mowa tu o całym kompleksie Sanktuarium pod wezwaniem Najświętszej Trójcy, zwanym też Montagna Spaccata („pęknięta góra”), które już w minionych wiekach znane było na cały świat i o którym wspominał nawet Cervantes w słynnym Don Kichocie.

DSC_0167
Sanktuarium Montagna Spaccata
Według starej tradycji chrześcijańskiej trzy szczeliny utworzyły się na wskutek trzęsień ziemi powstałych w momencie śmierci Chrystusa na krzyżu. Natomiast z naukowego punktu widzenia, są one skutkiem erozji morskiej.

Pierwsze, najszersze pęknięcie nazwane jest Grotta del Turco czyli Grota Turka. Dostać się do niej można schodząc 257 schodkami, lub dopływając łódką. Grota ukazuje swe najpiękniejsze oblicze w słoneczny dzień- wtedy woda zmienia swe barwy poprzez błękit, turkus, szafir. Nazwa groty nawiązuje do statków saracenskich, które ukrywały się tam, by znienacka napaść na przepływające statki transportowe. Niestety trafiłam niefortunnie na czas, gdy obsunęły się masy i ze względów bezpieczeństwa Grota dostępna była tylko do jednego poziomu, nie można było zejść aż do poziomu morza…

DSC_0166
Wejscie do Grotta del Turco
DSC_0168
Zejscie w dol szczeliny do groty Turka
DSC_0171
Cudowne barwy groty
DSC_0177
Sanktuarium widziane z doly, od groty Turka

Do drugiego pęknięcia docieramy przechodząc przez Via Crucis, korytarz na ścianach którego widzimy sceny drogi krzyżowej namalowane na kafelkach przez Raimondo Bruno, każda opatrzona tekstem włoskiego pisarza Metastasio. Przechodzimy przez kaplicę aż do sugestywnego zejścia pomiędzy dwoma masami skał. Początkowo ma się wrażenie, że szczelina jest zbyt wąska i nie przejdziemy nią – a już szczególnie jeśli śniadanko było porządne 🙂 Nie jest wcale tak źle, przechadzka jest spokojna, radzą sobie nawet dzieci! Po paru minutach dociera się do wyżłobionego w skale odcisku ręki Turka- legenda mówi, że gdy pewien Turek głośno wygłaszał swój brak wiary w cudowne powstanie tego miejsca w momencie śmierci Jezusa, ściana, o którą się opierał, stała się plastyczna niczym wosk, zatapiając tam jego rękę. Mężczyzna, doświadczając tego cudu, natychmiast przyjął chrzest.

DSC_0180
Via Crucis, droga Krzyzowa prowadzaca do Montagna Spaccata
DSC_0181
Wnetrze kaplicy
DSC_0183
Przeciskanie sie szczelina – wnetrze Montagna Spaccata
DSC_0185
DSC_0189
Odcisk dloni w skale – La Mano del Turco
DSC_0193
Tuż za „Mano del Turco” docieramy do trzeciego pęknięcia: w 1434 roku osunęła się tam ogromna płyta i zaklinowała się pomiędzy ścianami szczeliny. Na niej wybudowano Kaplicę Św. Krzyża, na której dach można wejść schodkami i podziwiać przepiękny widok na morze i wyspy. Pomyślcie sobie, jaka absurdalna sytuacja: stoicie na dachu-tarasie kościółka wiszącego gdzieś między skałami!
DSC_0194
Na dachu Kaplicy Sw. Krzyza, Montagna Spaccata
DSC_0197
Pomiedzy skalami, widok na morze i wyspy

Montagna Spaccata i Grotta del Turco zapewniają dzień pełen podziwów dla sił natury 🙂 Tuż po wyjściu z Sanktuarium warto zrobić sobie jeszcze spacer na tarasie widokowym i zachwycić się okolicą: 2 zatoki opłukujące piaszczyste plaże Gaety, a w tle góry.

DSC_0218
Gaeta- widok na dwie zatoki oraz gory

W oddali zauważyć mozna rowniez Górę Circeo– z tej perspektywy wygląda jak wyspa!

DSC_0217
Gaeta- widok na San Felice Circeo

Sabaudia- mała włoska Kalifornia

Budzisz się rano w pięknej białej willi, odsuwasz rolety i spoglądasz na turkusowe morze. Nie musisz wcale jechać na drugi kontynent, by poczuć się jak gwiazda Hollywood. Sabaudia, miasteczko leżące 90 km od Rzymu, to wyjątkowe miejsce, które upodobali sobie włoscy bogacze i celebryci i wybudowali tam przepiękne wille na wydmie odgradzającej jezioro od morza.

 

Sabaudia od swoich początków (czyli od roku 1933, gdy oprócz niej powstały 4 inne miasteczka na Bagnach Pontyjskich: Latina, Aprilia, Pomezia, Pontinia) zamieszkiwana była przez rzymską inteligencję, w czasach powojennych natomiast nastąpił jej prawdziwy rozkwit. Swoje wille utworzyli tam m.in. Moravia, Pasolini, Emilio Greco, Vittorio De Sica, Fellini. W jednej z willi mieszkała również Anita Ekberg– tak, ta sama, która wzięła kąpiel  w Fontannie di Trevi w filmie „Słodkie życie”. Innym właścicielem jednej z pięknych posiadłości jest Francesco Totti, największy ulubieniec Rzymu, il Capitano Romy.

Slider1.jpg
Wille w Sabaudii, źródło

Na terenie Sabaudii, a już szczególnie jej willi, zostało nakręconych wiele filmów, m.in. „Rozwód po włosku” zwycięzca Oscara! Co więcej, w Sabaudii odbywa się co roku Sabaudia Film Commedia Festiwal.

Również Wy możecie spędzić swój urlop w takich luksusach. Wpisując w wyszukiwarkę „ ville Sabaudia” gwarantuję, że wyświetli się Wam mnóstwo ciekawych opcji!

maxresdefault.jpg
Villa Moravia, źródło

Sabaudia szczyci się tym, że pomimo tego splendoru, pozostała wciąż „nieskażona” atrakcjami bogaczy: klubami czy drogimi sklepami.

Dokańczając pierwotną myśl: Budzisz się rano w pięknej białej willi, odsuwasz rolety i spoglądasz na turkusowe morze. Piaszczysta plaża zachęca do przyjemnego spaceru. Nad spokojem Twojego idealnego poranka czuwa majestatyczna góra w kształcie twarzy czarownicy (Maga Circe czyli wróżbitka Kirke). Podchodzisz do okien po drugiej stronie swojej posiadłości a tam wspaniałe jezioro Paola z tajemniczym małym kościółkiem. Do szczęścia brakuje Ci już tylko pysznego posiłku – a o to nietrudno na terenie Lazio 🙂

Sabaudia to miasto o wielu obliczach!

Zanurzenie się w jej krystalicznie czystym morzu to prawdziwa przyjemność!

Po jeziorze Paola warto przepłynąć się kajakiem. Często organizowane są tam zawody kajakarskie!

dscn9857
Jezioro Paola widziane z wydmy. W tle Góry Lepini

Nad samym brzegiem jeziora, w ustronnym miejscu, znajduje się malutkie Sanktuarium Santa Maria Della Sorresca. Wody jeziora z przyjemnym dla ucha szumem obmywają brzegi, Sanktuarium zadziwia swoim spokojem, po drugiej stronie jeziora, przy willach, widać małe przyjęcie weselne oprawione w świetną muzykę.Czysta poezja!

dsc_9902
Kojący spokój na Jeziorze Paola
dsc_9907
Sanktuarium Santa Maria della Sorresca

Cesarz rzymski, Domicjan, również doceniał piękno jeziora i morza Sabaudii i wybudował tam Villa di Domiziano. Pozostałości po Willi sprawiają, że zastanowicie się jak możliwe było skonstruować taką perfekcję bez obecnie znanych nam nowoczesnych środków!

Również centrum miasta zasługuje na uwagę; Sabaudia uważana jest za miasto-symbol włoskiej architektury racjonalistycznej. Natomiast muzeum, które możecie odwiedzić to Muzeum Emilio Greco, w którym możecie podziwiać liczne obrazy i rzeźby podarowane miastu przez tego artystę.

dsc_9909
Widok na Monte Circeo, jezioro Paola, w lusterku architektura racjonalistyczna Sabaudii

Ikona wpisu: źródło

 

Nemi- miasteczko pachnące poziomkami

Jaki jest najlepszy powód, by spędzić popołudnie w Nemi? Nemi to miasteczko Fragolino płynące! Fragolino wytwarzane z przepysznych poziomek, o których Franco Silvestri śpiewał „Taki zapach poziomek możesz poczuć tylko w Nemi”. Mnie to przekonuje!

Nemi oddalone jest od Rzymu o zaledwie 30 km. Jest drugim najmniejszym miasteczkiem Castelli Romani – zamieszkuje je niecałe 2 tys. mieszkańców! Jest za to miejscem tak uroczym, że zostało uhonorowane pomarańczową flagą, za gościnność i wyjątkową obsługę. Czy wiecie, że o Nemi pisał nawet Byron czy Goethe? Zastanawiacie się, czym ich tak ujęło?
  •  Jezioro Nemi – niewielkie ale za to bardzo malownicze jeziorko powulkaniczne pomiędzy Nemi, Genzano di Roma oraz Lanuvio. W starożytności pojawiła się legenda o dwóch gigantycznych łodziach pełnych przepychu i skarbów, zakopanych gdzieś na dnie jeziora w tajemniczych okolicznościach. Legenda ma ziarnko prawdy: faktycznie istniały dwie wielkie łodzie, o których będzie za chwilę mowa. Jezioro nazywane było przez poetów  „speculum Dianae” czyli lustro bogini Diany.

    dsc_0008
    Widok na Jezioro Nemi z tarasu widokowego
  •  Museo delle Navi Romane ( Muzeum Rzymskich Łodzi) – wybudowane pod ekspozycję łodzi znalezionych na dnie jeziora. W latach 1928 -1932 obniżono poziom jeziora o połowę, by ułatwić wydobycie łodzi, które okazały się łodziami cesarza Kaliguli. Niestety oryginalne łodzie (o długości ok. 70 m.) spłonęły w pożarze, który wybuchł w muzeum w 1944. Obecnie w muzeum można obejrzeć ich kopie w skali 1:5, a także wystawy dotyczące Castelli Romani czy Świątyni Diany. Muzeum otwarte jest w godzinach 9:00 -19:00, bilet cały kosztuje 3 euro a ulgowy 1,5 euro.
  •  Tempio di Diana (Świątynia bogini Diany)- jedno z najważniejszych miejsc starożytnego kultu. Dodam tutaj, że nazwa Nemi pochodzi od Nemus Dianae czyli”gaj poświęcony Dianie„. Świątynia tej bogini łowów, przyrody i płodności razem ze świątynią Jowisza w Terracinie były głównymi ośrodkami kultu za czasów Związku Latyńskiego. W skład Świątyni wchodziły m.in. ołtarz, posągi, kolumny, teatr czy miejsce kąpieli hydroterapeutycznych.  Na jej terenie Kaligula, szczególny wielbiciel bogini, wybudował również nimfeum, z którego musiał być przepiękny widok na jezioro. Niestety obecnie można zobaczyć tylko szczątki tych wspaniałości, większość została rozwieziona po muzeach na całym świecie.

    2013923113315_fig-010web
    Rekonstrukcja Świątyni Diany, źródło
  •  Centrum miasta Nemi oferuje krótkie, ale przyjemne i pełne uroku spacery uliczkami pełnymi sklepików sprzedających regionalne wyroby, a także restauracji gdzie możecie zasmakować kuchni Castelli Romani. Z tarasu widokowego możecie podziwiać jezioro.
    dsc_0004
    Jezioro Nemi z tarasu widokowego

    dsc_0003
    Nemi
  • Festiwal Poziomek ( Sagra delle Fragole) : koniecznie wybierzcie się do Nemi w pierwsza niedzielę czerwca, gdy w barach i restauracjach możecie posmakować około tysiąca specjałów wykonanych z truskawek i poziomek, m.in. syropów, likierów, ciasteczek czy Fragolino. W całym mieście odbywają się pokazy taneczne, koncerty a mieszkańcy ubierają się w stroje folkowe. Poziomki, mitycznie nazywane również łzami Wenus, są najbardziej znanym produktem Nemi i doczekały się etykietki Prodotto Agroalimentare Tradizionale (PAT). Festiwal połączony jest z Wystawą Kwiatów (Mostra dei Fiori).

    fragoline
    Poziomeczki gotowe na Festiwal Poziomek w Nemi, źródło
  • dsc_0348-680x1024
    Ukwiecony samochód na Pokaz Kwiatów w Nemi, źródło

Wyobraźcie więc sobie urokliwe miasteczko nad jeziorem, pachnące poziomkami i pięknie ukwiecone. Takie jest właśnie Nemi, miasto poziomek i kwiatów 🙂

Ariccia – gdzie jadają Rzymianie?

Uroczy plac, widok na monumentalną kolegiatę z kopułą, słońce przygrzewa, uliczny muzyk wychwala radość i wolność śpiewając „Volare”, a na stół wjeżdża wino, porchetta, regionalne szynki i sery. Kosztujemy i całkowicie zapominamy się w tym niebiańskim smaku. To była wspaniała, leniwa niedziela! Prawdziwe Dolce Vita. Lubię tak spędzać czas a okazuje się, że takich smakoszów jak ja jest niemało, Rzymianie uwielbiają wyjeżdżać do Aricci dla tak wspaniałych kulinarnych doznań!

dsc_0020

Ariccia to miasteczko wchodzące w skład Castelli Romani – zbioru miasteczek i wiosek na powulkanicznym terenie  Gór  Albańskich. Zanim dojdziecie do stołu (uwierzcie mi, że wstać będzie dużo ciężej!) pozwólcie sobie na krótki spacer.

Przechadzkę rozpocząć można od Mostu, Ponte di Ariccia, którego architektura przypomina antyczne rzymskie akwedukty. Most zwany jest niechlubnie Mostem Samobójców, ze względu na częste przypadki samobójstw – obecnie otoczony jest siatką, by temu zapobiec. Czy to z powodu jego wysokości- 70m? Czy z powodu nieziemskich widoków, które mogły być dla nich ostatnią pociechą? Zabrzmiało tragicznie, jednak spójrzcie na zdjęcia: widok na wschód to Monte Cavo i Park Chigi, na zachód to Bagna Pontyjskie (Pianura Pontina) i morze.

dsc_0039
Widok z Ponte di Ariccia na Bagna Pontyjskie
dsc_0040
Widok z mostu na Ariccię wraz kopułą

Kolejnym punktem jest Kolegiata Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (Collegiata di Santa Maria Assunta), zaprojektowana przez samego Berniniego! Porównywana jest do rzymskiego Panteonu. Kościół znajduje się na placu Piazza di Corte, również projektu znanego architekta.

dsc_0045
Fontanna na Piazza di Corte, Ariccia

Następnie ulicą Garibaldi udajcie się do punktu widokowego Piazza Mazzini. Po drodze miniecie zapraszające swą wonią Fraschette czy chłopców grających w piłkę na placu kościoła 🙂

A czym są Fraschette? To lokalny rodzaj restauracji lub raczej gospody. Nazwa pochodzi od słowa Frasca czyli konar lub gałąź. W średniowieczu winogrodnicy zawieszali nad lokalem świeżą winną gałąź pełną owoców, by dać znać, że dostępne jest najnowsze wino. Dawniej we Fraschettach serwowano przede wszystkim wino, chleb i ugotowane wcześniej jajka, jako że nie było tam kuchni. Ideą takich miejsc była konsumpcja posiłków przyniesionych przez gości  oraz uraczenie się zaserwowanym winem. W dzisiejszych czasach takich lokalów nie zawierających kuchni jest bardzo mało, Fraschette to raczej typowe dla Aricci gospody, gdzie „obowiązkowo” dogodzić sobie można porchettą popitą, jak każe tradycja, winem Romanella. Romanella to lekko musujące, słodkie wino czerwone – nie dajcie się jednak zwieść, pomimo „niewinnego”  smaku może szybko uderzyć do głowy 🙂 W niektórych lokalach możecie się spotkać z różnymi rozmiarami karafek wina:

  • 2 litrowa to Boccale lub Barzilai – od nazwy rzymskiego polityka, który oferował wino w zamian za głos na niego w wyborach
  • 1 litrowa to Mezzo Boccale lub Tubbo
  • Pół litra to Fojetta
  • 1\4 litra to Quartino

Z Castelli Romani pochodzą również dwa wina DOCG : Cannellino di Frascati i Frascati Superiore.

Oprócz Porchetty i wina, Fraschette oferują często cały przekrój lokalnych dań. Na przystawkę proponują bruschette czy deskę serów i wędlin, następnie serwowane są warzywa jak karczochy, bakłażany Alla Parmigiana czy brokuły.

dsc_0032
Druga przystawka, tym razem warzywna

Pierwsze danie to pasta- najczęściej oferowane są  regionalne Amatriciana, Carbonara, Cacio e Pepe. Drugie danie to oczywiście Porchetta. A co wybrać na deser? W Ariccia serwuje się  tozzetti al miele(suche ciasteczka o smaku miodu), pupazza frascatana (tradycyjne ciastko z Frascati, o kształcie kobiety z trzema piersiami) oraz ciambelle al vino (suche ciasteczka, które warto zamoczyć sobie w winie).

Ostrzegam jednak, że Ariccia znana jest z ogromnych porcji! Udając się na taką ucztę w parę osób i chcąc skosztować wszystkiego polecam Wam nie wybierać po jednym daniu na osobę. Przykładowo na 4 osoby myślę, że przystawka lub dwie, 2 lub 3 pierwsze, 2 lub 3 drugie to rozsądniejszy wybór 🙂 Z Aricci na pewno głodni nie wyjedziecie!

Dobre jedzenie to znak rozpoznawczy Aricci. Jest punktem niemalże kulinarnych pielgrzymek! Niektóre ulice składają się tylko i wyłącznie z Fraschett! Wypełnione są doszczętnie wygłodniałym tłumem w porze obiadu, niełatwo jest znaleźć parking, a tym trudniej jest szukać miejsca parkingowego gdy już od dosłownie paru kilometrów czuć było przepyszny zapach Porchetty!

dsc_0018
Ach, ta Porchetta!

I jak, zachęciłam Was do spędzenia pysznego popołudnia w Aricci?

Świątynia Jowisza- powiew starożytności

Czy interesowało Was kiedyś jak wyglądały starożytne wyrocznie? Te tajemnicze miejsca, idealne świątynie na wzgórzach, których dachy podtrzymywane były przez klasyczne kolumny, a w których to bogowie podobno wyrażali swe wole i decyzje za pomocą kapłanów? Zapraszam Was do odwiedzin doskonale utrzymanej świątyni Jowisza, gdzie ma się wrażenie, że przy tak wspaniałych widokach kapłanie naprawdę mogli nieco dać się ponieść i z natchnieniem odpowiedzieć na każde zadane im pytanie!

dsc_9860
Monte Circeo

Góra Jowisza, na której usytuowana jest Świątynia Jowisza, to część Gór Ausońskich wpadająca do Morza. Z wysokości 227 m.n.p.m. możemy podziwiać Terracinę, która według mitologii była  krainą zamieszkałą przez olbrzymów-ludożerców Lajstrygonów. Na prawo ujrzymy znaną już nam Monte Circeo (Góra Kirke). Otaczające nas z tyłu Góry Ausońskie hipnotyzują zielenią. Przed nami natomiast tysiące barw cudownego morza. W oddali można dojrzeć zarysy Wysp Poncjańskich.

Odkryjcie jak miło jest stanąć na jednym z tarasów widokowych świątyni i zachwycić się tym widokiem!

 

 

dsc_9866
Port w Terracinie, z którego można wypłynąć na Wyspy Poncjańskie (w tle zarysy)

dsc_9865

dsc_9888

Kompleks składał się z Małej i Wielkiej Świątyni. Ta pierwsza została utworzona ok. IV w.p.n.e., ozdobiona została freskami stylu pierwszego pompejańskiego ( z około II wieku p.n.e.) oraz późniejszymi, średniowiecznymi freskami przedstawiającymi Madonnę z Dzieciątkiem z czasów, gdy Świątynię przekształcono w Zakon Świętego Michała Archanioła. Wielka Świątynia natomiast została skonstruowana około I w.p.n.e., mieściła się na podium, do ołtarza prowadziło dwanaście schodków otoczonych kolumnami w porządku korynckim. Dziś Wielkiej Świątyni już nie ma, do dzisiejszych czasów utrzymały się za to tarasy z arkadami.

dsc_9874
Spacerując arkadami

 

DSC_9892.JPG

Wg tradycji była to świątynia poświęcona Jowiszowi, chociaż pojawiły się wątpliwości po odnalezieniu zapisów poświęconych Wenus.

previltempio
Tak mogła wyglądać Świątynia Jowisza

zdjęcie z http://www.tempiodigioveanxur.it/il-tempio

Świątynię zwiedzać można codziennie od 9:00 do zachodu słońca (październik- czerwiec) natomiast od lipca do września od 9:00 aż do 24;00. W letnie wieczory można uczestniczyć w znakomitym pokazie świateł i dźwięków ANXUR LUMINA, dzięki którym łatwiej jest sobie wyobrazić jak wyglądała świątynia w czasach świetności.Sugestywne lampy uwydatniają kształty budynków, ubrane w starożytne rzymskie szaty postaci wyświetlane na projektorach opowiadają historię i tajemnice tego urokliwego miejsca. Pokaz trwający ok. 40 min. może okazać się wspaniałą podróżą w czasie! Oceńcie sami oglądając trailer!